Tak jak w temacie. to może być też czyjaś opowieść. Zapraszam.
ostatnio wpadlem po calol noge do wody lud sie rozlamal heh xd xD
dzień przed komunią pojechałem z bratem ciotecznym nad zalew i tam jest taka mała tama i się bawiłem nie miałem chamulcy ;d nic łyse laczkii wjechałem pod kątem po tej tamie poślizgnołem się i do wody wpadłem xD

zatkałem kibel gazeta
To było tak... Jechałem ursusem c330 z gnojem pod górkę. Gnój warzył jakąś tonę więc się zaboksowałem i zacząłem zjeździać. Na drodze za mną po prawej było drzewo i panikując wcisnąłem sprzęgło ale zapomniałem o hamulcu i na dodatek nie trawiłem z biegiem i wbiłem na wsteczny... Jak rąbnąłem w drzewo to błotnik przesuną się o jakieś 10 cm pękła lampa i prawie pękł zaczep w przyczepie bo ona była drewniana i trocha przepróchniała. Potem nie mogłem jechać do przodu bo pękł by zaczep a do tyłu też nie bo drzewo. Gnój przewalaliśmy na drugą przyczepę i jakoś wyjechałem...
ja szedłem kiedyś do szkoły i przywaliłem głową w znak xD
ja biegłem do szkoły w nowych dżinsach wywaliłem się na trawe wstając przywaliłem w słup i uderzyłem głową w chodnik xD
ja walnełem w drzewo na hulajnodze i zniszczyłem hulajnogę
ja jechałem ursusem c-360.W ten dzień woziłem gnojowicę, myślałem że wszystko jest ok ale gdy dojechałem na pole okazało się że beczka pusta bo wałka nie wyłączyłem całą drogę powrotną śmierdziało bo wszystko zostało na ulicy heh
MTZecik80(14-03-12)
Jadę z kolegą do kościoła. Założyłem się z nim, że będę jechał tą polną bez trzymanki ( ok 1 km) . Na pewnym zakręcie nie zauważyłem dziury i sru na bok. Kolega o mało co nie rozjechał mi głowy...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)