Parę razy zderzałem się z latarnią w drodze do szkoły![]()
Parę razy zderzałem się z latarnią w drodze do szkoły![]()
Ludzie ciągle pytali, czy ze mną wszystko w porządku jest
Gdyby tylko wiedzieli, znali prawdę...
Mam internet bezprzewodowy i mogę mieć z kimś takie same IP.
Dość ciekawy temat ale większość historii jakoś mało rozwinięte. "Uderzanie głową w dana rzecz" i koniec posta. Było by miło gdyby każdy opowiedział jak do tego doszło.
Temat troche mnie zaciekawił więc dodam swoją przygodę, a raczej kolegi i jego telefonu. Może wydać sie nie prawdopodobna (chodzi o kota) ale wydarzyło się to na prawdę podczas mojej pracy na szkółce drzew i krzewów.
Bochaterem tej historii nie jest żaden człek lecz tel. SE K800i oraz czarny kot z białymi łapkami i uszami (więc nie całkiem czarny).
Jako, że zbliżał się koniec sezonu to na szkółce zaczęły się porządki na nadchodzącą zimę - układanie wózków na rośliny, allsacków i palet roślinnych. Takie właśnie palety przewoziliśmy z kumplem z miejsca załadunku na wysyłke na (krótko mówiąc) śmietnik, palety były zgniłe i nie do użytku (dlatego trzeba było 2óch ludzi do załadunku - jedna paleta ważyła około 100 kg) rzucaliśmy je na przyczepke jedno-osiową bez żadnych burt czyli tzw. bitke. Po załadunku takiej bitki ruszyliśmy Deutz Intrac 2001-2-3-4 - już nie pamiętam oznaczenia - na śmietnik. W drodze na ten śmietnik w odległości około 50 m zobaczyłem kota. Kolega stał na drabince wejścia do kabiny a jego bluza, w której był jego tel była zawinięta wokół zagłówka siedzenia dla pasażera, którego nie było. Kot był akurat na zakręcie (i nie, nie chciałem go przejechać) więc przyspieszyłem w jego stronę i pech chciał, że kumplowi wypadł ten tel. z bluzy (o czym jeszcze nie wiedzieliśmy) pod koła bitki z paletami. Po 5 min. się zorientowaliśmy, że chłopak zgubił tel. Po znalezieniu tel. wgniecionego dobre 10 cm w ziemie okazało się, że ucierpiał tylko wyświetlaczNa bitce było lekko ponad 1tona palet. Kot żyje i ma się bardzo dobrze. Został pupilem szefa, zwie sie Henio i ma wszysto w głębokim poważaniu
Jak to koty
![]()
ja bylem na wycieczce i walnąłem sie krokiem w slupek aż sie przewróciłem pod samochód mialem złamaną nogę bo los chciał samochód wjechal lekko na noge. zląmana w 3 miejscach
chyba tematu nie zrozumiałesto nie jest zbyt smieszna historia

ja raz usłyszałem coś śmiesznego i walnełem sie o ściane![]()
A ja opowiem wam historie która wydarzyła się podczas żniw
Jechałem akurat ursusem 1224 z przyczepą 5 ton. Kosiliśmy w
ten czas jęczmień - 7ha. A ja pędziłem dwójką polową i chciałem
wrzucić trojkę i mi zgasł zaczął mi zjeżdżać i uderzyłem w przyczepę.
Okazało się ze błotnik jest pogięty a światło całe potem gdy podjeżdżałem
po Ziarka to wypatrywałem czy ojciec nie zobaczył mojej szkody![]()
To wszystko z mojej strony :>
Belarus1221.3 zaprasza na gg 20095886
Ja jak miałem 9 lat i pojechałem z wujkiem dosiewać zborze bo źle wyliczylii tak siejemy sobie i połowie pola zborza zabrakło w siewniku wiec ja idę po c 360 a wtedy mało jeździłem tylko jak było trzeba i nie umiałem jeszcze cofać z wózkiem więc ja gaz ręczny na maksa wsteczny i jadę i bum koło o zaczep i cały zaczep się pogoił.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)